<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Dno> 
<author_1=V. Scott>
<author_2=J. Keller> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1952">
<month="1">
<date=1952-01-06>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Nogi ugiy si pode mn. Co robi? Wrciem szybko do klasy i zaczem si z zastanawia, w jaki sposb wybrn z tej paskudnej sytuacji. Nie mino pi minut, kiedy zjawi si jeden z wychowawcw i kaza mi stawi si u dyrektora. Nie byo rady, poszedem za nim. Pedagog popchn mnie na krzeso i wszed do pokoju Davidsona. Usyszaem gos dyrektora:  Mike Brandon? wietnie. Niech poczeka. Porozmawiam naprzd z jego ojcem.
Czekaem dugo. Byem jak oguszony od czasu do czasu odzyway si dzwonki, mina godzina, pniej druga, w biurze Davidsona dzwoni telefon. Ja za czekaem i czekaem. Kiedy dzwonek zadwicza po raz pity, wstaem i skierowaem si ku drzwiom.
 Hej, ty!  odezwao si dwu uczniw ostatniego roku, ktrzy wystukiwali co na maszynach do pisania  masz czeka na dyrektora Davidsona!  Id do ustpu  warknem.
Przeszedem przez hall i przyspieszyem kroku, chcc uciec z tej przekltej szkoy, kiedy natknem si na Homera Metza. By blady jak mier, mwi szybko, urywanymi zdaniami:
 Mike, Mike, co my zrobimy? Gdzie idziesz?  Wiej  odpowiedziaem zimno.  Dokd?  Nie wiem jeszcze. Tymczasem chc mie spokojne popoudnie. Suchaj Homer id do Dannyego. Wiesz. Homer, drugstore na Euclid Street. Przyjdziecie do mnie po szkole.  Mike, Mike  plta si  a jeli nas ledz Nie mam ochoty siedzie za twoje sprawki  Tylko moje, oczywicie!  powiedziaem.  Opanuj si, Homer. Conrad i jego kolekowie byli moimi klientami. Gliny nie wiedz, o was nic.  Daj Boe!  Jestem pewien. Pamitaj, u Dannyego za godzin.
W drzwiach kto chwyci mnie za rkaw. Bya to jedna z wychowawczy. Odepchnem j tak, e zatoczya si a do przeciwlegej ciany.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>